09 Styczeń 2026
28-07-2025 przez Iza Janaczek
Niewidzialność,,, Kiedy się zaczyna?… Co ją powoduje?... Jak jej uniknąć?…
Nie mówię o chorobie, choć w sumie, może trochę, bo niewidzialność to często samotność, a samotność to choroba duszy. Oczywiście to podejście mocno metaforyczne. W żadnej mądrej książce medycznej raczej niczego na temat etiologii choroby duszy nie znajdziemy. I mam tu na myśli wolumeny tworzone przed erą AI. Bo po tym, jak nastała, to nigdy nie wiadomo.
Ale odbiegam od tematu.
Niewidzialność. Kiedy człowiek znika? Czy wtedy, gdy milknie w internecie, czy wtedy, gdy milknie w ogóle?

Do tej pory uważało się, że niewidzialność przychodzi z wiekiem. Moje obserwacje wskazują na to, że to mocno przestarzałe dane. Fakt, jeszcze niedawno, bo zanim przenieśliśmy życie na wyższy poziom rozwoju technologicznego (nie mylić z własnym), za niewidzialnych uważano przede wszystkim ludzi starszych. Tych wolniej ogarniających pędzący świat, i z racji swojego przywiązania do tego, co było stabilne - świadomie negujących to, co w sposób nielogiczny pędzi.
Takie podejście starszych osób powinno nas trochę zaalarmować. Zatrzymać w pół kolejnej myśli. Zmusić do zastanowienia się – czy aby nie warto poświęcić chwili temu senioralnemu manifestowi?
Co zrobiliśmy zamiast tego? To, co było wygodniejsze niż niewygodne wnioski. Orzekliśmy, że to żaden wolnomyślicielski bunt, a jedynie to, że starzy są starzy i przestali nadążać. I już. Sprawa jasna, nie ma co do niej dorabiać filozofii.

I tak się to kręci od lat. Starsi ludzie odstawiani na bocznicę życia, stają się z czasem coraz bardziej niewidzialni.
Świat należy do tych, którzy ogarniają!
Tylko że, nie wiadomo kiedy, doszło do pewnych zmian... Zatarły się kryteria wieku i wytycznych prowadzących do niewidzialności.
Dziś, by zasilić bocznicę życia, nie wystarczy nie ogarniać nowoczesnej technologii, TikToka i ilości kalorii w pastelowych śniadaniach. Dziś wystarczy nie chcieć tego ogarniać, by dla części społeczeństwa po prostu
nie istnieć…

To, na co skazaliśmy naszych seniorów, z czasem coraz częściej staje się metodą na życie wielu o wiele młodszych osób.
Świadoma rezygnacja z udziału w plastikowych zawodach, w których nagrodą jest plastikowy prestiż, to wybór budujący nową jakość postrzegania tego, jakie mamy opcje w świecie. Tym świecie, który stworzyliśmy tak, że nie daje drugiej szansy komuś, kto zszedł z plastikowej planszy do gry. To także, co może nie jest tak bardzo oczywiste, bo jeszcze nie do końca się pokazało – budowanie modelu nowego społeczeństwa. Zdystansowanego od internetowego jazgotu, znudzonego oglądaniem mało ambitnych, wręcz głupawych filmików i traktującego z dużą dozą niedowierzania social mediowych guru od wszystkiego.

To pokolenie wracające do czytania treści, także tych w internecie. I do komentowania ich w sposób zdradzający myślenie i umiejętność wyciągania wniosków. Owszem, to także często pokolenie, które nie umie we wnioski neutralne. W ten sposób, w nowym (jeszcze nie do końca powstałym) społeczeństwie, tworzy się pierwsze plemię – plemię hejterów. Osób dających upust swojej frustracji z powodu nieumiejętności życia w stworzonym sobie świecie.
Czy jest ich coraz więcej, czy tylko głośniej rozpychają się w sieci? Trudno to oszacować. Pewne staje się jednak coś innego. To, że filozofia nowej, jeszcze nie do końca powstałej społeczności osób z bocznicy życia, zaczyna zataczać koło. Innymi słowy – uciekając z plastikowej rzeczywistości, tworzymy inną. Nie mniej szkodliwą. Do cna okrutną, bezrefleksyjną i niezorientowaną na drugiego człowieka, lecz na siebie. Przez to - toksyczną.
Nie jest niczym złym wybranie spokoju zamiast ciągłego pędu i naturalnej ciszy zamiast ciągłego hałasu. Złe jest wprowadzanie hałasu i pędu do miejsca, gdzie niewidzialni ludzie zawiesili niewidzialną tabliczkę: "proszę o ciszę."
Dzień dobry, dobrzy Ludzie

wszystkie zdjęcia:pexels
Napisz komentarz