ustawienia-fabryczne-okok.jpg

Przywróć ustawienia fabryczne. Teraz. Już. Pilnie.

  03-05-2026 przez Iza Janaczek

Kiedyś było prościej” — to zdanie wraca dziś jak bumerang i pojawia się w przestrzeni publicznej chyba częściej niż reklamy suplementów i kursów rozwoju osobistego. Słychać je w rozmowach, w komentarzach pod filmami.

I coś w tym jest.

Ale – warto zastanowić się, co to znaczy prościej i czy do tego „prościej” naprawdę chcielibyśmy wrócić. Ale tak na stałe, a nie na moment.

ustawienia-fabryczne-1.jpg


Będąc zupełnie z sobą szczerą i bazując na obserwacji siebie i tego, co wokół, myślę sobie, że gdyby teraz to kiedyś mogło wrócić, wcale byśmy nie byli na to gotowi. Prawdopodobnie szybko odezwałaby się w wielu z nas nasza narodowa cecha nakazująca negować, hejtować i - narzekać. Uważam, że my, ludzie rozpieszczeni technologicznym supportem na każdym kroku, nie jesteśmy gotowi na powrót tego, co było „kiedyś”. Nie tęsknimy wcale za światem bez smartfonów, dostępu do jedzenia na telefon, czy tanich lotów. Myślę sobie, że tęsknimy raczej za momentem, w którym człowiek nie musiał bez przerwy zarządzać sobą jak projektem.

A to duża różnica pokazująca, że można, a nawet trzeba z technologią stosować politykę kompromisów, zabezpieczających to, co z „kiedyś” chcemy ochronić i - przywrócić.

ustawienia-fabryczne-6.jpg


Tęsknimy więc za weekendem bez bycia dostępnym dla wszystkich. I za czasem, kiedy hobby było hobby, a nie elementem budowania wizerunku.

Kiedy można było coś lubić bez konieczności robienia z tego estetycznego kontentu. Kiedy człowiek nie zastanawiał się, czy jego sposób spędzania wolnego czasu jest wystarczająco ciekawy, ambitny albo „instagramowy” i czy się będzie klikać.
Dlaczego? Z prostego powodu. Nie potrzebowaliśmy atencji i społecznej zgody, by czuć się z sobą ok.


Tymczasem dziś nawet odpoczynek potrafi przypominać konkurs. Jedni chodzą na jogę o świcie, inni morsują, ktoś medytuje w dżungli, ktoś wspina się po skałach, a ktoś inny publikuje relację z czytania książki o minimalizmie w kawiarni, w której kawa kosztuje tyle co mały abonament telefoniczny.

I ok, każdemu według potrzeb.

Pod warunkiem, że to potrzeby wynikające z głodu tożsamości, a nie zmiany mentalnego DNA na płynne i z opcją „to zależy” – od osób, od sytuacji, od tego, co chcemy uzyskać pozując na intelektualistę-minimalistę lub podróżniczkę (ale w bezpiecznej opcji all inclusive).

ustawienia-fabryczne-3.jpg


I chyba na tym polu najbardziej tęsknimy za kiedyś, czyli za anonimowością hobby i zainteresowań, za luzem w wyborze spędzania wolnego czasu, za swobodą doboru znajomych i przyjaciół. Powrót do ustawień fabrycznych w tym kontekście oznacza odwrócenie albo wręcz zniknięcie chorej mody, w której autentyczność stała się kolejnym trendem. Ma wyglądać dobrze, dobrze się klikać i najlepiej jeszcze mieścić w estetyce aktualnego sezonu.

W tej sytuacji westchnienie „kiedyś było lepiej” nabiera zupełnie innego znaczenia. Jest tęsknota za spokojem i brakiem presji, jaką przyniosły czasy i nadmiar technologii, a nie brakiem wdzięczności za to, że przyszła i zmieniła nasze życie.

No bo, gdyby się tak zastanowić i uczciwie podejść do tematu, technologia niczego nie zmieniła sama. Zrobiła to naszymi decyzjami. Zwalanie winy na to, że świat jest gorszy i technologia zabiera nam życie jest z gruntu nieprawdziwe i po ludzku niesprawiedliwe.

obraz_viber_2026-05-17_15-09-00-505.jpg


Bo to nie zły świat i nie "zła technologia". Ona sama nie ma przecież żadnej mocy, by cokolwiek zmienić. Mały przykład na potwierdzenie tej szokującej tezy?

O.K. Proszę bardzo weźcie do ręki telefon. Wyciszcie powiadomienia lub wyłączcie go w ogóle i odłóżcie na biurko. A potem pilnie obserwujcie przez parę chwil. Następnie, zostawcie go tak, jak jest, usiądźcie w fotelu i zacznijcie czytać książkę. Może być nawet o minimalizmie ;)

Co się dzieje? Co obserwujecie? Nic, prawda? Żadnych powiadomień domagających się uwagi. Żadnego scrollowania. Żadnego porównywania się z ludźmi, których życie znamy wyłącznie z dobrze wykadrowanych fragmentów. Tylko książka, fotel i Wy. Zero niepokoju i rozedrgania. Spokój.

I właśnie dlatego myślę sobie, że przywracanie ustawień fabrycznych wcale nie polega na cofnięciu czasu, ale na przypomnienie sobie, że to „kiedyś”, za którym często tęsknimy w momencie przeładowania, istnieje – ale włącza się dopiero wtedy, gdy coś wyłączymy. Co? Pośpiech, presję i telefon.

Dzień dobry, dobrzy Ludzie :)

ustawienia-fabryczne-2.jpg

PS. Ostatnie miesiące spędzam podróżując z plecakiem przez Azję i pewnie dlatego wrzucane tu zdjęcia wyglądają jak z rajskich wakacji, a nie "z naszej rzeczywistości. Nic bardziej mylnego. To rzeczywistość, zwykłe żyćko, tylko pod cieplejszym niebem, pod którym można przywracać sobie ustawienia fabryczne nie gorzej niż w moich ukochanych Beskidach. 

Napisz komentarz
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Napisz odpowiedź
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane

„O rozwiązaniach i sprzęcie” - Jak wybrać to, co działaBlog Med4Me

Przejdź do bloga
Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na