Tekst: Mirela Bornikowska

Z końcem czerwca 2021 roku na internetowej stronie SOMAlife rozpoczęliśmy cykl zatytułowany Pasja kolorem życia. Co prezentujemy tu sylwetkę stomika lub stomiczki, którym choroba nie zabrała pasji, a często było tak, że wyłonienie stomii pozwoliło do nich wrócić. Każda historia jest inna, ciekawa, przejmująca, a jednocześnie bardzo optymistyczna i dająca nadzieję tym, którzy są na początku swojej drogi ze stomią albo przed jedną z najtrudniejszych decyzji w życiu. Nasi bohaterowie to kreatywni, pomysłowi, niesamowicie uzdolnieni w wielu dziedzinach ludzie, których hart ciała i ducha może niejednemu zaimponować. Od teraz będziemy również w magazynie systematycznie prezentować sylwetki naszych bohaterów, duży nacisk kładąc na ich pasje. Każdego bohatera pytaliśmy m.in. o ukryte marzenie i chęć zrobienia czegoś po raz pierwszy w życiu.

Dziś spotkanie z Aleksandrą Stasiak, która powiedziała nam, że jednym z jej wielkich marzeń jest sesja zdjęciowa, która ukazałaby się w czasopiśmie „Po prostu żyj”. Wierzę, że marzenia się spełniają.

Warto marzyć! Sami zobaczcie! Efekty sesji Oli są zachwycające! I koniecznie przeczytajcie, co nam opowiedziała.

 

Nazywam się Aleksandra Stasiak. W tym roku skończyłam 32 lata. Mieszkam z rodzicami i rodzeństwem w Lubiechowej na Dolnym Śląsku. Odwiedzając moją miejscowość, można się natknąć na hodowlę danieli, a od niedawna, w bardzo bliskim sąsiedztwie, hodowlę alpak, z którymi zaprzyjaźniłam się bardzo szybko. W każdej wolnej chwili chodzę do nich i wyprowadzam na spacery. Pokochałam te zwierzęta, a one bardzo szybko odwzajemniły moje uczucia.

Od najmłodszych lat choruję na epilepsję, a 6 lat temu zdiagnozowano u mnie chorobę Leśniowskiego-Crohna, która jest głównym powodem wyłonienia u mnie stomii. Osiem dni po moich 25. urodzinach, przeprowadzono operację i wyłoniono stomię, która uratowała mi życie. Zdaniem lekarzy miała być na pół roku, a niedługo minie 7 lat, jak z nią żyję.

Ze stomią trzeba nauczyć się żyć – ja się nauczyłam. Bardzo pomogło mi w tym wielkie wsparcie rodziny, przyjaciół i znajomych. Każdy drobny gest, uśmiech dawał mi siłę, aby walczyć i starać się pogodzić z tym, że stomia to nie wyrok, tylko sposób na życie. Przełomowym momentem w akceptacji mojej choroby było dzień, gdy pierwszy raz, będąc na plaży, odsłoniłam brzuch i zauważyłam, że nikt nie zwraca na to uwagi. Wtedy zrozumiałam, że ograniczenia, które mnie blokowały, były wyłącznie w mojej głowie.

Mam kilka pasji. Kocham zwierzęta, podróże, jednak najwięcej czasu, uwagi i serca oddaję rękodziełu, a dokładniej mówiąc, haftowi krzyżykowemu. Zajęcie to mnie odstresowuje, pozwala zapomnieć o troskach i chorobie. Mam piękną kolekcję własnoręcznie wykonanych haftem krzyżykowym obrazów. Moje prace były często wystawiane na regionalnych wystawach, konkursach i przeglądach. Ich zdjęcia publikuję na Facebooku pod adresem „Hafty Oli”, gdzie spotykają się z życzliwą oceną, co mi bardzo pomaga i poprawia samoocenę. Uczęszczam na Warsztaty Terapii Zajęciowej w Świerzawie, gdzie także rozwijam swoje inne zainteresowania oraz umiejętności. Oprócz różnych technik haftu uczę się tworzyć z wykorzystaniem innych materiałów – np. gliny, papieru, szkła. Często sama nie mogę uwierzyć, gdy patrzę na te piękne przedmioty, że to prace, które wyszły spod rąk moich i innych uczestników naszych warsztatów.
Dzięki warsztatom poznałam wielu ludzi, którzy stali się moimi przyjaciółmi, a ja dziś już nie wyobrażam sobie życia bez bratnich dusz wokół. Na szczęście właśnie takie osoby otaczają mnie i w domu rodzinnym, i na warsztatach.

Sesja fotograficzna to moje wielkie – spełnione marzenie. Za jego realizację z całego serca dziękuję Fundacji STOMAlife.