Odnaleźć się

Autor: Monika Mularska-Kucharek

 

Minęłam PRZESZŁOŚĆ

pełną blasków i cieni,

zatłoczonych przestrzeni,

zabieganych ludzi,

utraconych wartości.

Przeszłość zachwycającą

i przerażającą zarazem.

Mijam TERAŹNIEJSZOŚĆ,

nieznaną, jak nigdy dotąd.

Pełną niezrozumienia i lęku,

z nieludzkim dystansem,

osamotnioną samotnością.

Teraźniejszość zakażoną

i uzdrawiającą zarazem.

Zmierzam ku PRZYSZŁOŚCI

niepewnej i nieodkrytej.

Pełnej nadziei na lepsze jutro,

wiary w ludzkie i nadludzkie siły,

miłości do życia i serca dla ludzi.

Przyszłości, o którą cicho proszę,

i o której odważnie marzę.

 

Wierszem, który powstał jako reakcja na aktualne trudne doświadczenia, chciałabym rozpocząć refleksję nad tym, z czym przychodzi się nam mierzyć od wielu miesięcy, i nad tym, co przed nami, zważywszy na rozwijającą się pandemię i związane z nią obostrzenia, zakazy, nakazy. Przede wszystkim jednak, niech te słowa będą inspiracją do przyjrzenia się temu, jak możemy odnaleźć się w tej nowej i nieznanej rzeczywistości i jak konstruktywnie poradzić sobie ze zmianami, które dotyczą niewątpliwe wszystkich aspektów życia. Jest to ważne o tyle, że na ogół radzenie sobie ze zmianami przychodzi nam dość trudno, a już szczególnie z tymi, które nie zależą od naszych decyzji i wyborów.

Pewnym truizmem jest twierdzenie, że nie lubimy zmian, ale jest ono niestety bardzo prawdziwe i ma swoiste konsekwencje. Nasze negatywne nastawienie do zmian wynika przede wszystkim z tego, że dobrze czujemy się w tym, co już znamy, a odczuwamy lęk przed tym, co nieznane. Dlatego też, nawet jeśli nie jesteśmy do końca zadowoleni z sytuacji, w której się znajdujemy, to i tak nie decydujemy się czasami na zmianę, ponieważ oznaczałaby ona wykroczenie poza tzw. strefę komfortu i doświadczenie czegoś nowego, nieznanego. Poza tym, zmiana wiąże się także z lękiem o to, czy sobie poradzimy, czy damy sobie radę w tych nowych i nieznanych okolicznościach, czy sprostamy temu, co przed nami. Dlatego też w przypadku zmian, których nie jesteśmy inicjatorami, odczuwamy na ogół tak duży opór, a wraz z nim trudne emocje.

Także stwierdzenie, że zmiany wpisane są w nasze życie jest truizmem, ale nie sposób nie przywołać tego go w kontekście podjętego tematu. I choć wydaje się to tak oczywiste, choć doświadczamy zmian od najmłodszych lat, to odnalezienie się w nowej i nieznanej rzeczywistości wymaga od nas nie lada wysiłku, podobnie jak uporanie się z lękiem i oporem, jaki nam towarzyszy w zetknięciu ze zmianą. Zawsze powtarzam tym, którym pomagam terapeutycznie czy szkoleniowo w radzeniu sobie ze zmianą, że w tej sytuacji, tak jak w wielu innych, bardzo ważne jest nasze nastawienie i świadomość. Jeśli damy się ponieść trudnym emocjom, negatywnemu myśleniu, pesymizmowi, to w starciu ze zmianą jesteśmy na przegranej pozycji. Dlatego tak ważne jest kontrolowanie swoich myśli, emocji, zachowania, bo na to mamy na szczęście wpływ, choć nie zawsze jesteśmy tego w pełni świadomi. Bywa i tak, że zmagając się ze zmianą, potrzebujemy pomocy innych ludzi, w tym psychologów, psychoterapeutów. I warto z tej pomocy skorzystać!

Kiedy myślę o zmianach i o sposobach odnajdywania się w nowej i trudnej rzeczywistości, przypomina mi się książka Spencera Johnsona Kto zabrał mój ser i metaforyczna bajka o myszach: Nosie i Pędziwietrze oraz ludziach: Bojku i Zastałku. Zamieszkiwali oni razem wielki labirynt, żywiąc się serem, którego mieli pod dostatkiem. Wydawać by się mogło, że mają zapewnioną przyszłość, nie muszą się już o nic troszczyć i że mogą wieść spokojne i beztroskie życie, jednak pewnego dnia ser znika. Myszy, jako pierwsze wyczuwają zmianę ‒ Nos ją wywęszył, a Pędziwiatr od razu chciał przystąpić do działania. Bardzo szybko udali się na poszukiwania nowego pożywienia. Ludzie, także zaskoczeni brakiem sera, zaczęli rozmyślać nad przyczynami jego zniknięcia, ale w przeciwieństwie do myszy, pozostawali w bierności i stagnacji. Bojek obawiał się wyruszyć w ciemny labirynt, choć wiedział, że powinien poszukać sera. Zastałek nie chciał szukać, bo uważał, że skoro ktoś mu go zabrał, to on ma prawo oczekiwać oddania. Czekał więc na sprawiedliwość i z pustym brzuchem szukał odpowiedzi na pytanie, kto mógł się dopuścić tak okropnej kradzieży. Po pewnym czasie Bojek postanawia jednak wyruszyć sam na poszukiwanie nowego pożywienia. Okazuje się jednak, że myszy były szybsze i dużo wcześniej znalazły upragnione pożywienie. Jednakże poszukiwania Bojka także zakończyły się sukcesem, ponieważ po wielu trudach odnalazł magazyn z upragnionym serem.

 

Ta niepozorna opowieść skłania nas do refleksji nad tym, w jaki sposób reagujemy na zmianę. Pokazuje i uświadamia, jak zachowujemy się, gdy ktoś zabierze nasz „ser”. Serem może być dla nas wszystko, co ważne, np. szczęśliwy związek, dobra praca, spokój, szczęście, rutyna.

W czasach wielu kryzysów, jak i pierwszej fali pandemii, ludzie radzili sobie z życiową zmianą tak różnie, jak bohaterowie przywołanego opowiadania. Niektórzy byli na tyle czujni, że wyczuwając zmiany przygotowali się na ewentualne nieprzewidziane okoliczności. Inni od razu zabierali się do działania i poszukiwali rozwiązań, jeszcze inni byli pełni lęku, który początkowo ich zdominował, ale po pewnym czasie się przełamali, próbując poradzić sobie ze zmianą. Niestety byli zapewne i tacy, którzy tak jak Zastałek nie podjęli żądnego działania, pozostali bierni i pogrążeni we frustracji. Byli źli na cały świat, który ich skrzywdził, i żywili się nadzieją, że nadejdzie sprawiedliwość. Warto zastanowić się, kim z tych postaci chcemy być i to bez względu na to, z jaką zmianą mamy do czynienia.

Oczywiście, kiedy obserwuję to, co się dzieje wokół nas, z czym przychodzi się nam mierzyć, to trudno mi nie zgodzić się z tym, co często mówią osoby, z którymi pracuję, że życie nie jest lekkie, że nas doświadcza, przerasta, że musimy wychodzić ze strefy komfortu, że to boli i jest ciężko. Trudno się również dziwić, że w takich okolicznościach pojawia się szereg trudnych emocji i że miewamy wszystkiego dość. W pełni rozumiem tych, którzy na skutek radzenia sobie ze zmianą, jaką jest pandemia, doświadczają kryzysów, frustracji, przykrości, że żyją w chaosie i lęku o jutro. I choć bezdyskusyjny pozostaje fakt, że te życiowe turbulencje są dotkliwe, to najważniejsze, aby sobie uświadomić, że nie da się ich zupełnie wyeliminować z życia i że w radzeniu sobie ze zmianami ważne jest wspomniane nastawienie. Pamiętajmy, że to od nas w dużej mierze zależy, jak sobie poradzimy z trudnościami, które nas spotykają, bez względu na to, czy będzie to zmiana pracy, życiowego partnera czy też zmiana trybu życia i funkcjonowania. Mamy wpływ na to, jak przebiegnie podróż życia, w którą wpisane są mniej lub bardziej ostre zakręty, góry i niziny, depresje… Owszem na samą myśl o tym, że czeka na kolejny lockdown, że być może przyjdzie nam spędzić święta Bożego Narodzenia w zupełnie innych okolicznościach, niż do tego przywykliśmy, że przyjdzie nam mierzyć się ze skutkami pandemii miesiącami, możemy się załamać, pogrążyć w negatywnych myślach i przeklinać los. Ale możemy również podejść do tego zupełnie inaczej! Bardziej pozytywnie i konstruktywnie i być niczym Bojek z opowieści Spencera, który pokonał lęk i frustrację i wyruszył na poszukiwanie „nowego sera”. A zatem, gdy się potkniemy o życiową kłodę, bez względu na to, czym ona dla nas będzie, warto wstać i iść… „po lepszy dzień, spokojniejszą noc, po zasłużone szczęście”. A poniższy wiersz dedykuję wszystkim strudzonym codziennością Podróżnikom:

 

Gdy potkniesz się

o rzuconą kłodę,

wypadniesz

z życiowego zakrętu,

załamiesz

pomyłką Amora,

rozczarujesz

ludzką głupotą,

opadniesz z sił

idąc wyboistą drogą,

to nie trać nadziei!

 

Wstań i idź!

Idź przed siebie!

Po lepszy dzień,

spokojniejszą noc,

po zasłużone szczęście.

,

Jak twierdził Henry Ford: „Życie jest ciągiem doświadczeń, z których każde czyni nas silniejszymi, mimo że czasem trudno nam to sobie uświadomić”.

życia.