Autor: Anna Rybarczyk

 

Strach pacjentów jest nieodłącznym towarzyszem pracy lekarza. Boimy się badań, postawienia diagnozy, samego leczenia. Ok – rozumiem to. Ale nie pozwólmy, by ten lęk przejął nad nami kontrolę. Bo nie jest lekiem na chorobę – wręcz przeciwnie – opóźnia postawienie diagnozy i zmniejsza szanse na wyleczenie. Bójmy się, ale się badajmy.

W Błękitnym zamku powieści mojej ulubionej autorki z dzieciństwa Lucy Maud Montgomery przeczytałam: „Strach to grzech pierworodny. Prawie całe zło świata wywodzi się z faktu, że ktoś się czegoś boi”. Strach pacjentów jest nieodłącznym towarzyszem lekarza. Pacjenci boją się badań, postawienia diagnozy, leczenia – czy to operacyjnego, czy farmakologicznego. Ale efektem tego strachu może być zło – krzywda, jaką zrobimy sobie sami.

Tamta pacjentka trafiła do mnie z podejrzeniem zatorowości płucnej. Zaczęłam od podstawowych badań: wykonałam EKG, zleciłam badanie krwi i RTG. W pewnym momencie moją uwagę przykuł nienaturalnie powiększony brzuch pacjentki. To nie była zwykła otyłość. Natychmiast wysłałam ją na USG – badanie ujawniło obecność rozległego guza w jamie brzusznej. Dalsza diagnostyka potwierdziła moje najgorsze obawy – był to złośliwy guz jajnika. Zastanawiałam się, jak to możliwe, że doszło do takiej sytuacji.

– Nie niepokoiło pani, że ten brzuch tak rośnie?

– No, tak niepokoiło – przyznała pacjentka.

– A ginekolog w czasie rutynowej kontroli nic nie zauważył? – drążyłam temat.

Pacjentka milczała. Dopiero po chwili przyznała, że ostatni raz u ginekologa była – po urodzeniu córki, a więc niemal trzydzieści lat wcześniej.

– Czemu nie zgłosiła się pani do mnie czy do ginekologa wcześniej?

– Bałam się, że coś tam znajdziecie.

Nie jest to odpowiedź, która by mnie zaskoczyła. Słyszę takie odpowiedzi na co dzień: „Bałem się przyjść z tymi objawami, bo jeszcze by pani doktor coś znalazła”. „Nie zrobiłem tego badania, bo się bałem”… Ten strach jest powszechny. Badanie przeprowadzone przez Millward Brown SMG/KRC na zlecenie Fundacji MSD dla Zdrowia Kobiet wykazało, że ok. 6% respondentek nigdy (sic!) nie było u ginekologa, a 15% powyżej 55. roku życia nigdy nie miało wykonywanej mammografii! Jeszcze gorzej wyglądają statystyki badań takich jak kolonoskopia. Tymczasem co roku diagnozuje się w Polsce aż 19 tys. nowych przypadków raka jelita grubego. Często nowotwór wykrywany jest w zaawansowanym stadium, co znacząco pogarsza szanse na jego wyleczenie. Nowotwór ten można zdiagnozować we wczesnym stadium, przeprowadzana profilaktycznie kolonoskopia może zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka jelita grubego nawet o 90%! Co roku NFZ zaprasza na takie badania problem w tym, że zaledwie 10% zaproszonych na takie badanie przychodzi. Jako powód rezygnacji pacjenci najczęściej wymieniają lęk przed bólem i krępującą formę badania.

Tak było też w przypadku innego mojego pacjenta, który cierpiał na przewlekłe zaparcia i konsekwentnie odmawiał kolonoskopii. Na swoje nieszczęście. Gdy w końcu z żoną udało nam się namówić go na badanie – okazało się, że ma nowotwór jelita grubego. Czeka go operacja i dalsze leczenie farmakologiczne. Teraz żałuje, ze zwlekał z badaniem, które – wykonane w znieczuleniu – nie bolało.

Przyznaję, ja sama często boję się badań. Co roku idę na zdjęcie płuc – z duszą na ramieniu. Od lat palę papierosy i nie jestem w stanie zerwać z nałogiem, w dodatku mam obciążenia rodzinne, mój ojciec oraz dwóch jego braci zmarło na raka płuc. Boję się, ale się badam. Bo wiem, że lęk nie jest lekiem na chorobę, wręcz przeciwnie – opóźnia postawienie diagnozy i zmniejsza szanse na wyleczenie.

Pacjentka z rakiem jajnika miała szczęście, mimo że guz był rozległy, udało się go usunąć. Przeszła też radioterapię. To doświadczenie zmieniło jej podejście do zdrowia, bada się regularnie; zaczęła uprawiać nordic walking. Gdy patrzę na jej zdjęcia na Facebooku – gdy rozpromieniona z kijkami w dłoniach pokonuje kolejne kilometry i świętuje kolejne urodziny – uśmiecham się i mówię sobie – nie warto się bać – nasze zdrowie i życie jest ważniejsze, niż jakikolwiek lęk.