Tekst: Monika Mularska-Kucharek

 

Rozmyślania nad drogowskazami szczęścia rozpoczynam od pięknych słów o szczęściu autorstwa Walerego Jastrzębca-Rudnickiego pochodzących z piosenki z 1931 roku pod tym samym tytułem: „Szczęście trzeba rwać jak świeże wiśnie”. Ileż w tym prawdy, mimo upływu lat, choć w dzisiejszych czasach to zdanie nabiera szczególnego znaczenia. Szczęście stało się niezwykle cenioną i pożądaną wartością, definiowaną na różne sposoby i przesądzającą o jakości ludzkiego życia. Można rzec, że gonimy za szczęściem tu i ówdzie, w pocie czoła, czasem i z duszą na ramieniu! I choć można zaryzykować stwierdzenie, że w tym wyścigu bierzemy udział na ogół wszyscy, to nie każdy to szczęście odnajduje. A bywa i tak, że ktoś gubi po drodze to, co ma! Pewnie niejeden psychoterapeuta mógłby opowiedzieć, jak opłakane bywają skutki takiego sprintu. Napisałam kiedyś o tym w wierszu pt. W poszukiwaniu szczęścia, który doczekał się muzycznej interpretacji na płycie Drogowskazy szczęścia. W drodze po lepszy dzień. Wiersz był reakcją na kilka historii, które usłyszałam w gabinecie, a które mocno mnie poruszyły.

 

W poszukiwaniu szczęścia

 

Szukasz szczęścia po omacku

w tym, co zgubne i ulotne.

Szukasz szczęścia nazbyt szybko

w tym, co puste i na wierzchu.

 

Szukasz szczęścia bez namysłu

w tym, co przemija i nie wraca.

Szukasz szczęścia bez miłości

w tym, co kusi i zniewala.

 

Szukasz szczęścia bez nadziei

w tym, co smutne i żałosne.

Szukasz szczęścia z całych sił

w tym, co modne i na topie.

 

Przestań szukać tak uparcie,

przestań gonić aż po kres.

Przestać szukać tak daleko,

przestań gubić to, co masz.

 

Doceń wschody i zachody,

doceń, że wstałeś i żyjesz.

Doceń to, co miałeś i dostałeś,

doceń szczęście, które masz.

 

Szczęście, to są ludzie wokół,

szczęście to być, a nie mieć.

Szczęście to chwila dla siebie,

szczęście to być właśnie tu.

 

Szczęście to stan ducha i umysłu, to cel sam w sobie i bardzo subiektywna sprawa. I choć ludzie sami definiują, co ich uszczęśliwia, to są wyznaczniki szczęścia, które można zgeneralizować: zdrowie, miłość, przyjaźń, dobre relacje, poczucie bezpieczeństwa, dobra materialne etc. Bez wątpienia jednak, rozmiar szczęścia zależy do tego, jak o nim myślimy. Dobrze oddaje to zdanie wypowiedziane przez Abrahama Lincolna: „Większość ludzi ma tyle szczęścia, na ile sobie pozwoli”. Dlatego zachęcam, aby pozwalać sobie na to szczęście, jak najczęściej i jak najwięcej. Bardzo wiele zależy bowiem od naszej percepcji.

Pisząc o szczęściu, nie sposób nie wspomnieć o cebulowej teorii szczęścia prof. Janusza Czapińskiego. Jej przesłanie jest bardzo optymistyczne: nawet po największym życiowym kryzysie można się otrząsnąć. Janusz Czapiński wyróżnił, na wzór cebuli, trzy warstwy uniwersalnego modelu szczęścia: wolę życia, dobrostan subiektywny i satysfakcje cząstkowe.

Wola życia to warstwa najgłębsza i najmniej wrażliwa na zmiany zewnętrzne. Określa ogólny (standardowy) poziom szczęścia odczuwany przez człowieka. U niektórych jest on wyższy, u innych nieco niższy, ale przez całe życie utrzymuje się na mniej więcej tym samym poziomie. Dobrostan subiektywny to druga, bardziej zewnętrzna warstwa. Odpowiada naszemu ogólnemu poczuciu szczęścia, które tym razem postrzegamy świadomie. Losowe wydarzenia, czyli zewnętrzna warstwa cebuli, to warstwa trzecia. Określa się ją mianem satysfakcji cząstkowych, ponieważ odpowiadają chwilowym wzlotom i upadkom, które w mniejszym bądź większym stopniu zaważają na kondycji pozostałych warstw.

Poziom naszego ogólnego zadowolenia z życia zależy jednak głównie od pozytywnego nastawienia do świata i do ludzi. Poza tym, mówimy w psychologii o tzw. homeostazie szczęścia, która oznacza stan równowagi, do którego wracamy po najcięższych życiowych doświadczeniach. Podstawową rolę odgrywa w nim wola życia, która stanowi gwarancję względnie stałego poczucia szczęścia podczas całego naszego życia.

Bez wątpienia jednak droga do szczęścia nie jest łatwa, więc warto podążać za drogowskazami szczęścia. Jednym z nich jest z pewnością świadomość, iż życie, to nie tylko te dobre doświadczenia, czyli tzw. górki, ale także dołki, zawirowania, turbulencje, czyli problemy albo zmartwienia, których nie da się zupełnie wyeliminować. Najważniejsze jednak, aby te trudne doświadczenia traktować jako lekcje, jako znak stop na drodze do celu, czyli poczucia szczęścia. Dzięki temu inaczej spojrzymy na nasze życie, a szczęście będzie w zasięgu ręki. Warto kochać życie, mimo jego cieni i zważywszy na jego blaski. Z takim podejściem będziemy w stanie dostrzegać więcej pozytywnych momentów, drobnych, uskrzydlających radości, za którymi stoją pozytywne emocje, a tym samym spora dawka endorfin. Często podczas szkoleń czy spotkań autorskich, a także w gabinecie zachęcam do tego ludzi, również poprzez poezjoterapię, także m.in. tym wierszem:

Życie

 

Nie jesteś łatwe życie,

choć pełne uniesień!

Nie szczędzisz trosk,

choć dajesz szczęście!

Nie stronisz od smutku,

choć niesiesz radość!

Nie chronisz przed złem,

choć zwyciężasz dobrem!

Nie ocalasz przed łzami,

choć dajesz uśmiech!

Nie pytasz, czy dam radę,

choć sprawiasz, że daję!

 

Tyle w tobie sprzeczności

i niezrozumienia, życie!

Zakładam, że jakiś w tym cel,

że ma to głębszy sens!

Dlatego mimo tych zgrzytów

kocham cię jawnie – nie skrycie!

 

Uzupełnieniem poetyckich prawd o życiu niech będzie definicja szczęścia zaproponowana przez psycholog Sonję Lyubomirsky, autorkę książki Wybierz szczęście. Według niej szczęście to „doświadczanie radości, zadowolenia i dobrego samopoczucia, połączone ze świadomością tego, że nasze życie jest dobre, wartościowe i ma sens”.

            Na drodze do szczęścia warto wziąć pod uwagę jeszcze jeden drogowskaz: WDZIĘCZNOŚĆ, czyli afirmację tego, co mamy, pozytywną emocję i stan umysłu, który może mieć magiczną moc. Docenianie tego, co znajduje się wokół nas, jest niezwykle cenną umiejętnością, którą warto w sobie rozwijać, aby odczuwać większą satysfakcję z naszego życia. Znów przychodzi mi do głowy ważny cytat: „Jeśli chcesz znaleźć szczęście, znajdź wdzięczność”. Są to słowa Steve’a Maraboli, jednego z najbardziej znanych mówców motywacyjnych. W moim przekonaniu wdzięczność, to kluczowy drogowskaz na drodze do szczęścia, balsam dla serca i umysłu. Jeśli uczynimy ją towarzyszką życia, będziemy spoglądać na świat przez okno ubrane w piękne barwy, a nasze życie wypełnią cudne chwile, o czym napisałam ostatnio w bardzo osobistym wierszu Moja towarzyszka Wdzięczność, a który Wam, Drodzy Czytelnicy, pragnę zadedykować.

Moja towarzyszka Wdzięczność

Spotkałam Wdzięczność

na drodze do szczęścia!

Pojawiła się nagle

w towarzystwie smutku.

Ubrała mi codzienność

w zachwycające barwy.

Zamieniła porażki w lekcje,

przykrości w doświadczenia.

Podała na tacy piękne chwile,

otworzyła oczy na małe cuda.

Nauczyła pokory i uważności,

przepełniła życie słowem dziękuję.