Babcia i proziaki

Tekst: Jakub Jamrozek

 

Pamiętam moment, w którym zaproponowałem w mojej redakcji przygotowanie świątecznej rozmowy z Babcią Gienią na temat proziaków. Proziaki to podkarpacki przysmak, przygotowywany na bazie sody oczyszczonej. Taki puszysty „placek”, który w trudnych czasach wojny był substytutem chleba, a dziś jest bazą do tworzenia hipsterskich potraw (w Rzeszowie istnieją nawet restauracje tworzone przez młodych ludzi, które specjalizują się w pieczeniu proziaków).

Obrazek babci robiącej proziaki był dla mnie czymś naturalnym, czymś, co po prostu jest. Dla kolegów z radia „proziaki i babcia” to połączenie dość oryginalne, więc pomysł przyjęli z entuzjazmem. Kiedy tworzy się stację młodzieżową, wywiady przeprowadza się zwykle z młodymi ludźmi, którzy mogą być równie bliscy młodemu odbiorcy. Babcia Gienia swoje 18. urodziny obchodziła jednak kilkadziesiąt lat wcześniej, stąd jej opowieści, być może dla niektórych, były niczym z epoki kamienia łupanego.

Niezależnie od wszystkiego, od tamtego momentu bardziej uważnie zacząłem przyglądać się relacjom młodych i starszych. A jest co obserwować. To nie rzadkość, kiedy w skórze osiemdziesięciolatka można zobaczyć zapał ósmoklasisty. Dowód? Bardzo proszę! „Dancing międzypokoleniowy” to inicjatywa, której celem walka ze społecznym wykluczeniem ze względu na wiek, przełamywanie stereotypów związanych z postrzeganiem starości, i łączenie pokoleń. To start up, w ramach którego organizowane są imprezy taneczne, akademia, w której seniorzy uczą się zawodu didżeja, i agencja castingowa, dzięki czemu energicznych seniorów możemy zobaczyć w telewizji.

Czasem, kiedy widzę wywijających na parkiecie emerytów, DJ-kę Wikę i DJ-a Jerry’ego za dekami, albo szczęśliwe, bawiące się w klubie bliźniaczki-seniorki, zbieram z podłogi szczękę i czuję się jak dinozaur (mimo że jestem od nich młodszy o niejedno pokolenie).

Są dla mnie dowodem, że cieszyć się życiem można w każdym wieku, bez względu na to, czy coś „strzyka” w kręgosłupie, czy nie. Pokazują mi też, że życiowa mądrość nie musi być opakowana w mentorski ton i nadmierną powagę. Przekonują się o tym zresztą także dwudziestolatkowie, którzy wspólnie z seniorami imprezują.

Z drugiej strony, szczególnie w pracy, zdarza mi się widzieć, też na co dzień, pewną polaryzację. My – młodzi. Wy – starzy. Gówniarze, boomerzy i dziadersi. I te stereotypy: „młody jesteś, życia nie znasz”, „on jest taki staroświecki, wnuki bawić, a nie do roboty…”.

To przykre. To też dowód na to, jak mało o sobie wiemy. Nie dowiemy się też więcej, póki starszych kolegów z pracy będziemy traktować jak eksponaty z muzeum, które nie potrafią włączyć komputera, nie myślą perspektywicznie i działają zbyt wolno. Jest oczywiście też druga strona medalu, bo czy kompetencje, umiejętności, wiedza, twórcze myślenie mogą być przekreślone przez młody wiek?

A gdyby tak zamiast na międzypokoleniowy konflikt postawić na partnerstwo?

Pamiętam, że kilkanaście lat temu nudziły mnie „kombatanckie” – jak wtedy myślałem – opowieści seniorów z mojej rodziny. Ile razy można słuchać historii o II wojnie światowej, o PRL-u i Solidarności?

Dziś żałuję, bo wielu z nich więcej nie usłyszę. Wiem, że były to opowieści o życiu – o relacjach, radościach, smutkach – o emocjach. To bardzo cenne doświadczenie, którym chcieli się ze mną podzielić.

Mam też cichą nadzieję, że starsi koledzy zaakceptują fakt, że mogą – pomimo słusznego wieku – popełniać błędy, a od „młodziaków” też można się czegoś nauczyć.

Z babcią Gienią współpracujemy – ja potrafię przygotować proziaki, a ona obsługiwać telefon!

 

  1. Przepis na proziaki – na szybko!

SKŁADNIKI:

– 500 gramów mąki pszennej tortowej

– 1 szklanka kefiru

– 1 łyżeczka sody oczyszczonej

– 1 jajko

– sól i cukier „do smaku”

 

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

Do dużej miski – przez sitko – przesiewamy mąkę. Dodajemy sól i sodę oczyszczoną. Jeśli mają być to proziaki na słono, warto dodać więcej niż pół płaskiej łyżeczki soli. Do wspomnianych składników wbijamy też jajko, wsypujemy pół łyżeczki cukru i wlewamy szklankę kefiru. Może być to też maślanka lub zsiadłe mleko. Całość powinniśmy wyrabiać rękami do uzyskania jednolitej masy, która może być lekko klejąca.

 

Wyrobioną kulkę kładziemy na stolnicy oprószonej mąką, rozwałkowujemy i wykrawamy kółka przy pomocy wykrawaczki do pierogów lub zwykłej szklanki. Proziaki przykrywamy na 15 minut ścierką. W idealnej sytuacji piec możemy je na rozgrzanej blasze, ale sprawdzi się tu też dość szeroka patelnia, której – co ważne – niczym nie natłuszczamy. Proziaki pieczemy po kilka minut z jednej i drugiej strony.

 

Najlepiej smakują z masłem lub kefirem. SMACZNEGO!

Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na