Fabian Menes

0

Fabian Menes

1. Przedstaw się. Ile masz lat, gdzie mieszkasz, jaka jest twoja sytuacja rodzinna?

Nazywam się Fabian Menes. Mam 24 lata, mieszkam w niewielkiej miejscowości w okolicach Gniezna. Mam dwoje rodzeństwa. Moje sprawy zawodowe dopiero się krystalizują. Chciałbym pracować jako kierowca zawodowy. W tej chwili robię prawo jazdy kategorii C+E. Jestem w szczęśliwym związku, który zaczął się miesiąc po wyłonieniu ileostomii.

2. Na co chorujesz? Z jakiego powodu została wyłoniona stomia? Kiedy to było? Czy stomię masz na stałe czy nie?

Choruję na WZJG od półtora roku. Choroba ostro dała mi w kość, zwłaszcza w ostatnich miesiącach przed operacją. Jestem młodym chłopakiem i stomia, jak się domyślacie, nie była szczytem moich marzeń. Miałem ogromny dylemat i wiele wątpliwości, czy zdecydować się na tak radykalny krok, ale podobnie, jak u wielu z Was,ból pomógł mi podjąć decyzję. Schudłem 15 kg w ciągu 3 tygodni. Większość czasu spędzałem w toalecie, z dnia na dzień byłem coraz słabszy i już w ogóle nie czułem się młody. Sporo wsparcia dały mi głosy i mądre rady, które otrzymałem od innych stomików, którzy odpowiadali na moje pytania zadawane na zamkniętych stronach fejsbukowych. A największe wsparcie, którego potrzebowałem, dostałem od rodziny.

3. Czy łatwo było ci zaakceptować stomię? Czy pasje i zainteresowania pomogły Ci w tym? Czy jest coś, co choroba ci zabrała? Jakieś marzenie, które nie mogło być zrealizowane? A może udało się je spełnić mimo choroby?

Początki, tuż po operacji, łatwe nie były. Nie poczułem się lepiej, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nadal odczuwałem silny ból (pooperacyjny) i nadal byłem bardzo słaby. Jeszcze ta torba na brzuchu, której zaraz po operacji nie chciałem widzieć ani dotykać, mimo że przed operacją chciałem ją mieć. Do tego te wszystkie kwestie techniczne zwane…obsługą sprzętu stomijnego.

Z czasem plusy zaczęły się pojawiać. Wiecie kiedy? Gdy mogłem zjeść słone paluszki!!! Pamiętam ich smak i szok, że “ nie ponoszę konsekwencji”, że brzuch mnie nie boli, że nie muszę biec do toalety. Ta cudowna świadomość sprawiła, że jeszcze w szpitalu zamówiłem kurczaka w sosie śmietanowym z brokułami i frytkami. Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień 🙂

Po wyjściu ze szpitala minusy z każdym dniem ustępowały miejsca plusom. Przede wszystkim znowu mogłem jeść i dlatego słone paluszki szybko zamieniłem na schabowe, a nawet hamburgera i łyk piwa. Kolejne “zakazane” wymarzone potrawy zacząłem jeść już tydzień po operacji i nic złego się nie wydarzyło. Czułem się podwójnie usprawiedliwiony, bo zgubione w szybkim tempie 15 kg też nie było dla mnie niczym dobrym i z powrotem chciałem wrócić do sił i swojego normalnego wyglądu-chłopaka wysokiego i szczupłego, ale niewychudzonego.

Moja młodość do mnie wracała, a worek? Worek to pikuś przy tym, jak strasznie żyło mi się bez niego. Choroba w ostatnim etapie w zasadzie zabrała mi wszystko, co lubiłem i kochałem. Nie mogłem żyć aktywnie, tak jak zawsze, dlatego bardzo się cieszę, że u mnie cierpienie nie trwało latami, a wyłonienie stomii pozwoliło mi wrócić do marzeń i pasji.

4. No właśnie. Może przejdziemy do tytułowego pytania naszej serii. Jakie są twoje pasje? Co jest twoim asem w rękawie?Przy czym się relaksujesz?

Wiele spraw mnie interesuje. Jest to między innymi motoryzacja. Uwielbiam samochody te duże, bardzo duże i te mniejsze też. Lubię przy nich „grzebać” i nimi jeździć, dlatego marzę o tym, żeby życie zawodowe związać z motoryzacją, Tu mogę podpowiedzieć stomikom, by nie rezygnowali ze swoich marzeń, kiedy spotkają się z odmową lekarza medycyny pracy, który mimo żadnych przeciwwskazań (papier od chirurga, dobre badania krwi, pozytywne badania wzroku jak i mega dobrze zaliczone psychotesty) wciąż twierdził że nie da mi zdolności, ponieważ twierdził że ze stomią nie da się pracować w tym zawodzie.
To, o czym powiedziałem przed chwilą, można nazwać moimi zainteresowaniami, ale pasją w moim życiu jest… rower.

I to taki dość specyficzny, niekoniecznie kojarzący się z przejażdżkami po lesie. Mój ukochany typ roweru, na punkcie którego mam największą zajawkę to BMX i robienie na nim różnych triczków. Z wiekiem może będę z tego powoli wyrastał :), bo największe szaleństwo to lata podstawówki i gimnazjum, ale cały czas kręci mnie kręcenie obrotów o 360 stopni, np, na schodach prowadzących do Katedry w Gnieźnie,
gdzie niedawno się spotkaliśmy.

Tego m.in. brakowało mi w chorobie i często się zastanawiałem, czy mój woreczek będzie chciał skakać razem ze mną. Na szczęście wszystko robimy w komitywie i ja jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Jako już dorosły facet powiem, że najważniejsza w życiu jest miłość i świadomość, że jest na świecie ta jedyna osoba, która jest dla Ciebie całym światem.

5. O czym marzysz? Co chciałabyś zrobić po raz pierwszy w życiu?

Hmmm. Póki co moim największym marzeniem jest skończyć projekt auta, a potem wsiąść za kierownicę TIR-a i wyruszyć w trasę, by sprawdzić, czy faktycznie będzie mnie to w praktyce jarać tak, jak w marzeniach.

Co dalej?… Chyba będzie trzeba pomyśleć nad założeniem rodzinki 🙂

Pozostałe nowości