Anna Konieczna

0

Anna Konieczna

1. Przedstaw się. Ile masz lat, gdzie mieszkasz, jaka jest twoja sytuacja rodzinna, czy pracujesz zawodowo?

Cześć, jestem Anka. Szerzej znana jako An Ko. Mam 52 lata. Mieszkam w Koszalinie.

Nie pracuję zawodowo, ponieważ opiekuję się niepełnosprawną córką. Agata jest cudowna, słodka i miła jak dziecko, choć ma 29 lat.

Jestem wegetarianką. Nie jem mięsa od 33 lat.

 

2. Na co chorujesz? Z jakiego powodu została wyłoniona stomia? Kiedy to było? Czy stomię masz na stałe czy nie?

Dwa lata temu dowiedziałam się, że mam guza w jelicie grubym i że jest to nowotwór złośliwy. Byłam w takim szoku, że nawet nie potrafiłam rozpaczać, nie płakałam, nie szalałam z rozpaczy. Z natury jestem zadaniowcem, więc wiedziałam, że muszę działać, szukać informacji na temat tego dziada, metod leczenia, dalszej terapii. Powiedziałam wszystkim moim znajomym, a właściwie to napisałam post na FB o mojej chorobie i  o tym, że od tamtej chwili rozpoczynam swój najtrudniejszy bieg w życiu. Napisałam tak, ponieważ czynnie uprawiam sport. Startuję w zawodach biegowych. Jestem biegaczką. Kocham to ! Otrzymałam ogromne wsparcie od moich przyjaciół, znajomych, od mojego brata, od opiekunów mojej córki Agaty.

3. Czy łatwo było ci zaakceptować stomię? Jak długo to trwało? Czy pasje i zainteresowania pomogły Ci w tym?

Od diagnozy minęły dwa miesiące i w sierpniu 2019 roku odbyła się operacja usunięcia guza, odbytnicy i wyłonienia stomii. Dziwne to jest teraz dla mnie, ale wtedy wszystko przyjmowałam ze spokojem i zrozumieniem. Wiedziałam, że tak musi być, że to jedyne dobre rozwiązanie dla mnie.
A stomia ? Stwierdziłam, że jest spoko, że na pewno wszystko ogarnę . Wiedziałam, że muszę, że dam radę, że nie mam innej opcji. Wiedziałam, że choć stomię mam na zawsze, to będę żyć i nie zmienię nic w swoim dotychczasowym świecie. Teraz wiem, że stomia nie jest żadną przeszkodą w normalnym funkcjonowaniu. Robię z nią dokładnie to samo, co robiłam przed wyłonieniem.

4. Czy jest coś, co choroba ci zabrała? Jakieś marzenie, które nie mogło być zrealizowane? A może udało się je spełnić mimo choroby?

Szczerze mówiąc, to choroba niczego mi nie zabrała. Mogę powiedzieć, że było wręcz przeciwnie !!! Dała mi mnóstwo siły wewnętrznej, dała mi wiele miłości i dobroci do siebie samej, dała mi dużo pewności siebie i docenienia własnej wartości. Choroba, o dziwo, wyciągnęła mnie z silnej depresji . Tak silnej, że nienawidziłam siebie, nie mogłam na siebie patrzeć, kaleczyłam własne ciało. Teraz jest dobrze, bo zaczynam siebie kochać. Nareszcie dobrze czuję się sama ze sobą. Jestem szczęśliwa, o wiele spokojniejsza i mądrzejsza.

5. Przejdźmy to meritum. Opowiedz o swoich pasjach. Co jest twoim asem w rękawie? Co najbardziej lubisz robić? Co jest twoim hobby? Przy czym się relaksujesz?

Przede wszystkim biegam, biegam, biegam. Startuję w zawodach, nawet takich ekstremalnych, jak zimowe biegi nocne albo Półmaraton Nocna Ściema.
Jeżdżę dużo, bardzo dużo na rowerze. Pływam, opalam się na plaży w stroju dwuczęściowym, nie kryjąc worka przed wzrokiem ciekawskich. Uszyłam sobie eleganckie, kwieciste pokrowce na worek i paraduję w nich po plaży.

Kiedy pogoda nie pozwala na aktywność na dworze, ćwiczę z Ewą Chodakowską w domu.
Już drugi raz od czasu wyłonienia stomii byłam w Tatrach. Kocham góry, te 20-30 kilometrowe trasy, te kilkugodzinne wspinanie się na szczyty. Widoki, natura, wysiłek, zachwyt i zmęczenie, to moja miłość, pasja i ciągła tęsknota.

Osobny temat w moim życiu, to morsowanie. Wiem, że jest coraz większe zainteresowanie lodowymi kąpielami, wśród stomików również. Jestem przykładem (nie jedynym), że sama stomia nie jest przeszkodą( podobnie jak basen, sauna, czy inne sporty ).

Dobrze dobrany sprzęt nie zawodzi-musicie w to uwierzyć i wypróbować. Ta forma zimowej aktywności fizycznej daje niesamowitą siłę, kondycję i odporność na przeziębienia, ale w naszym przypadku powinna poprzedzić ją wizyta u lekarza, najlepiej tego, który nas zna i który prawidłowo oceni ogólny stan naszego zdrowia i ewentualne przeciwskazania.


Sezon zimowy mamy w pełni, więc mogę krótko przedstawić 6 złotych zasad morsowania wg Ewy Zwierzchowskiej:

  1. Trening w domowej łazience 

 Można zacząć od  krótkich, zimnych  pryszniców  w domu albo  zacząć od prysznica w normalnej temperaturze, a dopiero na koniec, już po umyciu się, na ostatnią minutę czy dwie minuty zredukować temperaturę wody do minimum.

  1. Bose spacery

Innym sposobem są bose spacery po chłodnym podłożu, np. po jesiennej plaży czy brzegu rzeki. Każda z tych metod ma jeszcze jeden walor, a mianowicie psychologiczny. Pozwala oswajać się z zimnem i łagodzić naturalne obawy przed późniejszym zanurzeniem się w wodzie. 

  1. Klub morsa 

Obecność doświadczonych osób jest niezbędne m.in. podczas wejścia i wyjścia z wody. W towarzystwie wielu osób łatwiej przełamać lęk przed wejściem do lodowatego akwenu. 

  1. Rozgrzewka 

Podstawą morsowania jest rozgrzewka. Pomocne są bieganie i gimnastyka: pompki, przysiady, skłony, wymachy (rąk i nóg), pajacyki, jazda rowerem, rozciąganie.  Dobre będzie wszystko, co podniesie nam tętno, dotleni organizm i nas rozgrzeje. Nie chodzi o spocenie na mrozie, bo to może być groźne dla zdrowia. 

  1. Jak wejść do wody?

Warto pamiętać, że nie wchodzimy do wody krótko po spożyciu posiłku. Do wody nie wbiegamy, ale wchodzimy zdecydowanym krokiem. Wchodząc do wody, możemy po kolei ochlapywać kolejne części ciała lub po prostu się zanurzyć.

  1. Co robić w trakcie kąpieli?

Podczas lodowej kąpieli część osób zwykle po prostu stoi, część stoi i co chwilę się zanurza wraz z głową, inni spacerują po dnie, a jeszcze inni pływają. Każdy musi znaleźć najlepsze rozwiązanie dla siebie. Warto jednak pamiętać, że przy intensywniejszej kąpieli utrata ciepła jest szybsza i czas przebywania w lodowatym akwenie powinien być odpowiednio krótszy. 

Teraz mogę śmiało powiedzieć, że moje życie ze stomią nie różni się  jakością od tego sprzed operacji, a sfera psychiczna ma się dużo, dużo lepiej.

Wiadomo, że zdarzają się nieprzewidziane i niespodziewane sytuacje, np. bączek, którego nie można zatrzymać. Wtedy nie udaję, przyznaję się do stomii i do tego, że czasem płata mi takie figle.

Z wielką przyjemnością pomagam nowym stomikom, którzy sobie nie radzą, którzy mają problem z akceptacją samych siebie.

Cieszę się, że na naszych grupach wsparcia na FB poznałam tylu wspaniałych, cudownych i empatycznych ludzi.  Wszystkich pozdrawiam i chcę powiedzieć, że stomia to nie koniec, ale  początek innego, nowego życia.

6. O czym marzysz? Co chciałabyś zrobić po raz pierwszy w życiu?

Moje największe marzenie to zamieszkać w Trójmieście, najlepiej w Gdyni. To moje miejsce na Ziemi. Tam czuję się najlepiej. Kocham ten region Polski.

Coś czego jeszcze nie robiłam nigdy w życiu, a chciałabym bardzo?  To nauka jazdy na nartach.