Agata Śmietana

0

Przedstaw się. Ile masz lat, gdzie mieszkasz, jaka jest twoja sytuacja rodzinna, czy pracujesz zawodowo?

Mam na imię Agata i w marcu skończyłam 30 lat. Mieszkam w Pile. Z wykształcenia jestem geofizykiem. Choroba nie przeszkodziła mi, by studiować w Norwegii. Po powrocie, na skutek nawracających  problemów  zdrowotnych oraz pasji do poszerzania wiedzy, podjęłam decyzję o studiowaniu dietetyki, którą ukończyłam. Ciągle poszerzam swoją wiedzę w tym zakresie przez udział w licznych szkoleniach i konferencjach. Poza tym interesuję się wizażem oraz kosmetykami naturalnymi, dlatego postanowiłam w tym roku rozpocząć edukację na kierunku kosmetologia. Pragnę pokazać kobietom, co oznacza dbać o siebie holistycznie.

Na co chorujesz? Z jakiego powodu została wyłoniona stomia? Kiedy to było? Czy stomię masz na stałe czy nie?

Już jako mała dziewczynka miałam problemy z układem pokarmowym. Zaparcia trwające tygodniami i silne bóle brzucha po każdym posiłku były dla mnie codziennością. Wszędzie szukałam pomocy. W diecie, w sporcie, interesowałam się nowościami w badaniach naukowych. Nikt nie mógł znaleźć przyczyny mojego stanu zdrowia. Chodziłam od lekarza do lekarza szukając kogoś, kto mi pomoże. Specjaliści się zmieniali, diagnozy ciągle nie było. Słyszałam, że źle się odżywiam, piję za mało wody. Zaczęłam więc piec chleb, gotować szynki, jeść tylko żywność ekologiczną. Kiedy to nie przynosiło rezultatów, słyszałam, że może nie mam wcale problemów z brzuchem, tylko z psychiką. W wieku 26 lat trafiłam do szpitala. Rozpoznanie, które postawiono, to groźnie brzmiące:  megacolon toxicum, czyli ostre rozdęcie okrężnicy. Jelito było zniszczone i rozdęte. Wykonano u mnie kolektomię z zespoleniem ileo-rektalnym i rektopeksję przezbrzuszną. Pod tymi trudnymi terminami kryje się informacja, że straciłam całe jelito grube, nie miałam stomii ani zbiornika j-pouch. Po prostu jelito cienkie połączono z odbytnicą. Wierzyłam, że to pomoże i ulży moim cierpieniom. W wycinku histopatologicznym okazało się, że moje jelito było przewężone i słabo unerwione i kolejna bardzo przykra informacja – cierpię na chorobę Hirshsprunga. Niektóre dzieci mają taką diagnozę postawioną kilka dni czy miesięcy po narodzinach, ja czekałam aż 26 lat.

Od lipca 2017 r do stycznia 2021 próbowałam sobie radzić z zespoleniem, jednak jedzenie wręcz „przelatywało przeze mnie”, a ja stale chudłam. Na początku 2017 r. byłam już zupełnie bezsilna wobec mojej przypadłości i zdecydowałam się na żywienie pozajelitowe, które miało przygotować mnie do operacji wyłonienia ileostomii w marcu 2021. Tak się stało. Od tego dnia minęło zaledwie kilka miesięcy, a ja  ze stomią, czuję się, jakbym dostała nowe życie.

Czy jest coś, co choroba ci zabrała? Jakieś marzenie, które nie mogło być zrealizowane? A może udało się je spełnić mimo choroby?

Choroba nie zabrała mi marzeń, wręcz przeciwnie, dała mi  bardzo silny charakter i upór w dążeniu do celu. To dzięki chorobie zrozumiałam, jak piękne i kruche jest życie. Poznałam wiele cudownych osób. Założyłam profil na Instagramie @mojecarmelove, który stał się pamiętnikiem pełnym zapisków mojej  walki o zdrowie. W tym wirtualnym oknie  realizuję swoje pasje i spełniam marzenia. Każdego dnia poznaję cudowne osoby, a moja głowa jest pełna nowych pomysłów.

Czy łatwo było ci zaakceptować stomię? Jak długo to trwało? Czy pasje i zainteresowania pomogły Ci w tym?

Bardzo szybko pogodziłam się z nową sytuacją. Potraktowałam stomię,  jak drzwi do nowego życia. Najbardziej pomogli mi moi bliscy. Rodzina i przyjaciele byli i nadal są dla mnie największym wsparciem. Teraz pragnę być wsparciem dla innych.  Moim celem jest edukacja i szerzenie wiedzy o stomii.

Przejdźmy to meritum. Opowiedz o swoich pasjach. Co jest twoim asem w rękawie? Co najbardziej  lubisz robić?  Co jest twoim hobby? Przy czym się relaksujesz?

Jedna z moich  pasji, jak już wspomniałam wcześniej, to kosmetyki naturalne. Droga do nich  była kręta i nieoczywista. Nie zawsze akceptowałam siebie, a kolor moich włosów przez długi czas był czymś, z czym walczyłam. Moja mama, widząc moje zmagania, pozwoliła mi dość szybko farbować włosy. Wtedy też zaczęła się moja przygoda z kolorówką. Próbowałam w pewien sposób ukryć się za makijażem i stworzyć nową wersję siebie. Przełomowym momentem był czas nasilenia choroby – moja przesuszona skóra nie chciała dalej ze mną “współpracować”. Wtedy moim ukojeniem stała się natura i kosmetyki, które bazowały na naturalnych składach. Stały się dla mnie wybawieniem!  Wyłonienie stomii niczego w moim życiu nie przekreśliło. Wręcz przeciwnie, dopiero teraz czuję się kobieca, kiedy moją  twarz zdobi uśmiech, a nie wykrzywia grymas bólu. Od wyłonienia czuję się , jeśli nie w pełni zdrowa, to na pewno o niebo lepiej i dopiero teraz mam czas, a przede wszystkim siły, na realizację pasji i ciągle nowe pomysły. Oprócz kosmetyków naturalnych to także  wizaż, a także dietetyka, gdzie granica między pasją, a zawodem po prostu się zaciera. Jest tak z pewnością dlatego, że wszystkie moje pasje to po prostu jaJ Ja-zdrowo się odżywiająca, Ja-elegancko ubrana, Ja- w pełnym makijażu, Ja- chcąca być inspiracją dla innych młodych kobiet, które zmagają się z podobnymi i innymi przeciwnościami losu. Ostatnio  mam możliwość uczestniczenia w warsztatach i targach kosmetycznych. Czuję, ze to dopiero początek mojej przygody! Jestem upartą i waleczną osobą. Już 3 miesiące po operacji zaczęłam regularnie biegać. Chcę pokazać, że ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia.

A co mnie relaksuje? Spacer z moim białym kudłatym Westem, wieczory przy zapalonej sojowej świecy i dobra książka. Bardzo pomogła mi również medytacja oraz sport. Prowadzę dziennik wdzięczności i słucham dużo podcastów.

O czym marzysz? Co chciałabyś zrobić po raz pierwszy w życiu?

Moim marzeniem jest pomagać innym stomikom oraz ich rodzinom. Marzę o zaangażowaniu się  w pracę na rzecz fundacji lub w organizację  warsztatów i spotkań. Chciałabym pomóc kobietom w akceptacji stomii oraz pokazać im, czym jest prawdziwe piękno. Chciałbym pomóc im pokochać swoje ciało na nowo.

Moje marzenie to także spędzenie każdego dnia, tak wyjątkowo, jak tylko potrafię. Chcę  czerpać radość z każdej godziny, każdego spotkania. Moje motto brzmi: “Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się nie zrobiło”. Napędza mnie to do działania!

Tekst: Mirela Bornikowska

Pozostałe nowości