Wiosna, ach to Ty! Czyli o tym, że każdy moment jest dobry na plany, niekoniecznie wiosenne

Wiosna, ach to Ty! Czyli o tym, że każdy moment jest dobry na plany, niekoniecznie wiosenne

  19-04-2023 przez Iza Janaczek

Początki były trudne. Nawet bardzo. Pani Wiosna złapała jakiś totalny niedoczas i w dniu planowanej corocznej wizyty w Polsce... zaspała, spóźniła się na pociąg lub może rączy rumak zwichnął nogę i nie był zdolny do szarży na zimę... Trudno powiedzieć, co było powodem. Łatwiej określić jaki był efekt, a efekt tej zwłoki był taki, że zwyczajnie – Wiosna nie dotarła na swoje święto...

21 marca większość z nas mentalnie przygotowała się na słońce, pierwsze ptasie trele i co najważniejsze, zmianę garderoby, z tej totalnie "na misia", czy "cebulkę" na zwiewną, lekką i wiosenną. Niestety, w tym roku absolutnie sprawdziło się przysłowie, że "w marcu jak w garncu". Dodatkowo, bez konsultacji z kimkolwiek, Matka Natura garnek ów wcisnęła do lodówki, podkręcając pokrętełko na opcję: "chłodzenie max".

Z tego też powodu święto wiosny obchodziliśmy raczej w białej scenerii, względnie, takiej w kolorze mopa do podłogi, bo gdzie nie leżał zimny puch, rozciągały się błotniste, szaro-bure kałuże.

Jak żyć? - pytało wielu.

Cóż, na tak postawione pytanie nie ma dobrej odpowiedzi, Zwłaszcza, w kontekście wiosny . Trzeba uzbroić się w kolejną paczkę chusteczek do nosa, ciepłe skarpetki, gorącą herbatkę z sokiem malinowym i masę cierpliwości.

W zasadzie, żadna to nowina, że wiosna jakaś nienachalna w ciepło. Już Mark Twain wiele lat temu podzielił się ze światem opinią, na temat tej kapryśnej panny, mówiąc: „wiosną policzyłem 136 różnych rodzajów pogody w ciągu 24 godzin”. Cóż, my mieliśmy tylko deszcz, śnieg, grad i burze z piorunami... Może nie ma co być zatem pamiętliwym?

Henry Van Dyke zauważył przytomnie, że „pierwszy dzień wiosny to jedno, a pierwszy wiosenny dzień to co innego. Czasami różnica między nimi wynosi nawet miesiąc”. Trudno się nie zgodzić, zwłaszcza, że i u nas mniej więcej tyle to trwało. Wreszcie, jakoś po miesiącu od inauguracji, nieśmiało, przy dużej dozie dobrej woli można było zacząć zauważać, że jednak przyszła. Tylko przycupnęła po cichutku w kącie i dlatego nikt nie zauważył.

Jednak, cud dział się na naszych oczach. Nieśmiało, ale zdecydowanie. Dzień się rozjaśniał z każdym dniem, niedobitki śniegu zaczęły szybciej znikać, a trawa stała się jakaś taka bardziej wyrazista. Kiedy na mojej ogrodowej łące pojawiły się kurdybanki, a na polnych rozlewiskach cudne kaczeńce, stwierdziłam, że czas ogłosić oficjalnie: WIOSNA PRZYSZŁA.

No i co z tego? Zapyta pesymista. W zasadzie, hmm, pytanie petarda. Bo cóż takiego zmieniło się w stosunku do zeszłego tygodnia? Może ktoś nadal ma duży kredyt i problem, by spiąć budżet, może ktoś nadal czeka na wyniki egzaminu, czy badań, a ktoś inny nadal ma stomię...

Rzeczy nie uległy zmianie tylko temu, że kalendarz posunął naprzód nie tylko wskazówki zegara, ale też nasze życie.

Niemniej, wiosna to taki czas, że większość z nas czuje się inaczej... Czy lepiej? Trudno zdefiniować to pojęcie. Ale słowo "inaczej" w kontekście: "nie gorzej" i tak brzmi już prawie jak plan.

Po niekończących się dniach mroku, zimna i totalnie smutnego krajobrazu za oknem, wiosna jawi się jako wyjście z sytuacji i...z domu.

Z każdym dniem jest jaśniej, cieplej i głośniej. A warto zaznaczyć, że wiosenne "głośniej" to zdecydowanie przyjemniejsze "głośniej" niż zimowe, kojarzące się z warkotem odśnieżarko-piaskarki pod naszym oknem. I to o 4 nad ranem.

Świat budzi się z, nie do końca, zdrowego snu. A my z nim. Słychać ptaki i pszczoły. Pąki na drzewach sposobią się do eksplozji w zieleń, a niebo znów wraca do koloru błękitnego. Słońce przyjemnie głaszcze twarz, bez względu na to, czy jedziemy samochodem do pracy, czy mamy moment, by "pocelebrować" życie siedząc w parku i licząc kaczki pływające w stawie.

Idzie nowe. Choć co roku prawdopodobnie wygląda tak samo.

Jak w zeszłym roku, żonkile znów pysznią się w ogrodzie sąsiada. Kamil z klatki obok rozpoczął sezon rowerowy. Pani Krysia przesiaduje na działce od rana do wieczora, znosząc do domu sezonowe, świeżo zerwane kwiaty, a Monika z Jankiem co weekend ruszają na dalekie wędrówki z psem. Jak co roku. Jednak, mimo, że to "nowe" jest tak bardzo cykliczne i powtarzalne, to nadal większość z nas cieszy, że tak właśnie jest. Że jest w ogóle.

Wiosna sprzyja decyzjom. Małym i większym. Roztacza wizję kolejnego cudnego czasu, który być może jest w zasięgu ręki. Być może, bo to nie jest żaden pewnik, choć, by się o tym przekonać, trzeba odważnego kroku w przód. Nie wszystkie problemy znikną. W zasadzie, nie jestem pewna, czy jakiekolwiek mają na to szansę tylko dlatego, że przyszła wiosna. Jednak mimo to, i tak jakoś lżej, przynajmniej czasami i przynajmniej niektórym.

Dla wielu będzie to wiosna ostatnia z różnych powodów: ostatnia zdrowa, ostatnia normalna, lub ostatnia. Po prostu.

Czasami możemy temu zapobiec, czasami nie. Jednak, bez względu na wszystko, trzeba próbować. Każdy zasługuje na to, by znów poczuć słoneczne promienie na twarzy. By znów poczuć, że życie ma sens.

Często bywa tak, że światło dnia jeszcze mocniej obnaża nasze słabości i niemoc w stosunku do spraw, które się piętrzą przed nami i w naszych własnych głowach. Paradoksalnie jednak, bywa i tak, że wbrew wszystkiemu jest jakoś łatwiej, gdy jasno. Wszak to, co złe z reguły czai się w mroku, tym na zewnątrz i tym w naszych głowach. Wiosna i ten cały pozytywny rwetes wokół, u większości z nas włącza jednak guzik: "dam radę jeszcze raz".

Robimy plany i na weekend, na wakacje, czasami na całe życie. Mimo wszystko, jakoś łatwiej podjąć duże decyzje, gdy nie skradamy się po omacku obok problemów, bojąc się kolejnej kolizji. Wręcz przeciwnie, w ostrym świetle dnia, widać od razu gdzie są zdradzieckie rafy i jak je ominąć. Czasami wystarczy mała zmiana kursu, czasami, musi to być absolutna volta. Gdy zegar zaczyna odmierzać czas wstecz - do środka naszej głowy, nie ma na co czekać. Szczególnie wtedy, gdy decyzje te można podjąć na własnych warunkach. I nie ma znaczenia, czego dotyczą. Jeśli mamy czas, by się zastanowić, jak ogarnąć temat, wiosna jest genialna, by zacząć akcję: "zasługuję na to, by było inaczej". Czy to znaczy lepiej? tego nie wiem, i podejrzewam, że tak naprawdę, to nikt nie wie, póki nie spróbuje.

To może być decyzja związana ze zmianą pracy, z otwarciem własnego wymarzonego biznesu ale też z podjęciem leczenia psychiatrycznego, pójściem na terapię, uwolnieniem się z toksycznego związku, czy - wyłonieniem stomii. Każda z tych decyzji jest ważna. Oczywiście nie od każdej zależy, czy w ogóle będziemy żyć, ale zdecydowanie od każdej - jak. Już chociaż z tego względu warto zaryzykować zmiany.

Wiosna to wreszcie taki dobry czas, by odetchnąć pełną piersią.

Jeśli tylko mamy widoki, na to, by poprawić jakość swojego życia, warto spróbować. Jeśli czas pozwala - małymi kroczkami, jeśli już jesteśmy spóźnieni – jednym wielkim susem.
I zróbmy to. Koniecznie. Bez względu na to, czy będzie to operacja dająca szansę na normalne życie choć z woreczkiem stomijnym, czy będzie to zwykły remont mieszkania i wywalenie starych mebli po cioci Kazi, które owszem, są całkiem pojemne, ale zajmują 3/4 całej powierzchni, czy będzie to zmiana garderoby i zadbanie o siebie po latach dbania o innych i bycia dla siebie samej niewidzialną.
Zdecydowanie warto zawalczyć o siebie, zwłaszcza, że długie wiosenne dni sprzyjają czynom. Zarówno tym małym, jak i tym ogromnym.

Luther Burbank amerykański przyrodnik, botanik, ogrodnik i hodowca roślin, powiedział sentencjonalnie: „nie czekaj, aż ktoś przyniesie ci kwiaty. Zasadź własny ogród i udekoruj swoją duszę ”

Nie czekajmy zatem. Sadźmy już dziś, albo choć nie przeszkadzajmy, gdy samo rośnie.

Dzień dobry, dobrzy Ludzie :)

Napisz komentarz
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Napisz odpowiedź
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na