sprzątanioterapia (5).png

Sprzątanioterapia - czyli każdy sposób radzenia sobie ze smutkiem jest dobry pod warunkiem że nie wejdzie zbyt mocno

  19-11-2023 przez Iza Janaczek

My kobiety nigdy nie robimy czegoś tylko z przyzwyczajenia. Choć pozornie tak to może wyglądać.
Gdy obsesyjnie pielimy grządki, to nie tak, że się zafiksowałyśmy na grzebanie w ziemi, bo to modne.

Gdy prasujemy i prasujemy, choć serio nie ma potrzeby, bo i tak te wyprasowane bluzki składamy w kostkę przed włożeniem do szafy i efekt po ich ponownym wyjęciu jest niemal identyczny, jak przed całą operacją, to nie tak, że nie mamy co robić i to wszystko tak z nudów.

Gdy sprzątamy tak, jakby codziennie na inspekcję miała przyjechać teściowa, to nie tak, że boimy się, co też sobie pomyśli.

A gdy wręcz kompulsywnie, codziennie ścieramy kurze, to nie tak, że aż tak dbamy o porządek.

My kobiety, wiele rzeczy, także tych nielogicznych, robimy ze smutku. By zająć czymś ręce i myśli. Planujemy więc porządki w środku tygodnia i gotujemy wymyślne dania, często wtedy, gdy nie ma czasu.

Stereotyp mówi, że jesteśmy nielogiczne, bo to, co robimy bywa nielogiczne. Może. Czasami. I dla mało spostrzegawczego obserwatora.

Bo ten bardziej spostrzegawczy w całym tym nielogicznym chaosie ma szansę dostrzec ukryty sens i konsekwentne działanie w kierunku radzenia sobie z problemami.

A smutek jest problemem. Zwłaszcza, że umie się niepostrzeżenie transformować. "Nieleczony" zmienia postać na bardziej drapieżną i trudniejszą do okiełznania, nawet praniem, pieleniem grządek i kolejnymi nadgodzinami.
sprzątanioterapia (3).png
o zdrowie psychiczne zawsze trzeba walczyć, w tej walce trzeba jednak pamiętać, by nas nie pochłonęła //foto pixabay


Czy smutek ma w ogóle jakąś jednostkę miary? Czy istnieje coś, co mierzy jego skalę? Mały smuteczek mierzymy w gramach a wielki smucior w tonach? Albo mały to mini łezka, a wielki to powódź łez? Czy tak będzie wystarczająco?

Bez względu na to, czy znajdziemy mu jakieś ramki mocy i niemocy, smutek ma antydar odzierania życia z kolorów. Potrafi też przygniatać i odbierać siły... Siada na ramionach, tak mocno, że nie da się ich wyprostować. Osadza się w kącikach ust, tak, że opadają, tworząc mocno wydeptane ścieżki goryczy, nienaprawialne żadnym kremem. Ściska klatkę piersiową, tak że trudno nabrać powietrza i poczuć znów, że się żyje. No i blokuje też nasze "mentalne kanały skrzydłowe", tak że trudno znów poczuć, że się te skrzydła ma i że da się je rozprostować tak, by się wzbić i zobaczyć świat z innej perspektywy.

Gdy się zbyt rozpanoszy, odbiera zadania rękom, spowalnia nogi, które coraz wolniej zmierzają w obranym kierunku. Wreszcie odbiera światło oczom, przez co, w ciemności, jaką zrodził w głowie, trudno jest wypatrzyć choć iskierki nadziei...

Może dlatego, my kobiety, tak często robimy wszystko na raz? Obsesyjnie wręcz sprzątamy, pierzemy, spinamy się, bo i praca, i nadgodziny, i próba wierszyka z dzieckiem, i zielnik na za dwa dni, a tu żadnego liścia w kolekcji. To nie tak, że jesteśmy niezorganizowane.

My po prostu, bardzo często, chcemy zdążyć przed smutkiem...

Co ciekawe, nie zawsze uświadamiamy sobie, co jest podłożem takiego ciągłego pędu. Owszem, często bywa to przyzwyczajenie lub zewnętrzny imperatyw wpajany nam przez tak działające otoczenie. Czasami jednak, to coś więcej. Coś, co ten pędzący system tworzy. A tworzy pustkę, którą jakoś tak z obowiązku i potrzeby ciągłego działania próbujemy zapełnić. Może dlatego zamiast usiąść i posłuchać, jak trawa rośnie, wyszukujemy sobie kolejne zadania i tematy? Może przebywanie sam na sam z sobą powoduje, że dopuszczamy do głosu emocje, które powodują, że brak nam sił na kolejny krok?

sprzątanioterapia (1).png
stres, zmęczenie i smutek stomika lub człowiek bez woreczka ma to samo obezwłądniające oblicze //foto pixabay

Bo smutek to podstępny drań. Ignorowany daje efekt kuli śniegowej… Smutku nie widać, smutek czuć, bo przychodzi ostrzegawczym przymrozkiem, by, gdy nie zostanie przegnany, pozostać w głowie jako dojmujący, ciągły chłód. Próbujemy się rozgrzać działając bardziej, biegając szybciej, piorąc, pieląc, sprzątając i biorąc kolejne obowiązki w pracy. Choć wydaje się, że w tym szaleństwie nawet i jest metoda, to należy zauważyć, że niesie ono z sobą dotkliwe skutki uboczne.

Bardzo często przez tę kurację przybywa ludzi zabieganych i wciąż zajętych. Przez co - przybywa też ludzi smutnych – to ci, którzy są pomijani i odsuwani na bok – nomen omen przez tę naszą zajętość w dobrej wierze i w gruncie rzeczy często czynioną dla nich.

W PRL-owskiej czytance był kiedyś taki wierszyk: "zaszyj dziurkę, póki mała"… przestrzegający przed tym, że małe dziurki potrafią zamienić się w tak wielkie dziurska, że ulubiony ciuch tylko do kosza się nadaje…

Nie ma więc co czekać. Zwłaszcza, że niepozorny, z pozoru błahy problem, taki, powiedzmy "mały smuteczek" ma brzydką tendencję, by zamienić się w dojmujący wielki żal, permanentne przygnębienie czy, nazwijmy to już po imieniu – depresję. Dzieje się tak, gdy się go zamknie w szafie z tyłu głowy i zabarykaduje innymi nierozwiązanymi sprawami, pracą, złą dietą, kolejną pracą i co najważniejsze - brakiem czasu dla siebie.

Ani się spostrzeżemy, jak z 6-pasmowej autostrady zjedziemy na dziurawą ścieżkę nad przepaścią…

Wtedy żadna dieta, żadna zielona terapia i wsłuchiwanie się w siebie nie będą w stanie na. pstryk wyprostować nam ramion i wdmuchać w płuca wolę życia.

Zatem, bez wielkiego efektu wow, bez zaznaczania na czerwono daty startu, bez szukania wielkiej okazji, spróbujmy innej terapii. Skoro dom już wysprzątany, pranie poprasowane i ogródek przygotowany do zimowej hibernacji, kiedy jak nie teraz?. Beznadziejnie smutny listopad to moment wprost idealny, by choć spróbować pospędzać czas z samą sobą. Może jak tak sobie pogadamy z sobą samą od serca, to łatwiej będzie ten cały smutek ogarnąć?

Dzień dobry, dobrzy Ludzie :)
sprzątanioterapia (9).png

foto pixabay

Napisz komentarz
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Napisz odpowiedź
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na