Marzenia, te małe i te duże i te całkiem zwariowane. Dlaczego są takie ważne?

Marzenia, te małe i te duże i te całkiem zwariowane. Dlaczego są takie ważne?

  11-05-2023 przez Iza Janaczek

Janka marzyła, by mieć dobry dom.

Taki, jaki ma Aśka, jej przyjaciółka. Tam wszyscy spotkają się przy stole przy kolacji a w weekendy przy śniadaniach i przy obiedzie też.
Aśka rozmawia z rodzicami o wszystkim. Żali się, chwali i radzi, gdy sama nie widzi żadnych dobrych opcji. Dom Aśki tętni życiem i muzyką.
W domu Janki słychać co najwyżej pijackie piosneczki śpiewane nie tęgimi głosami przez ojca i jego kolegów. Jako tako rytmu i słów trzymają się do końca pierwszej butelki. Potem, to różnie bywa. Póki śpiewają, jest ok, choć przez hałas Janka nie może się uczyć.
Najgorzej jest, gdy zaczynają dyskutować, argumentując nie tylko głośnym słowem ale i czynem. Wtedy Janka pakuje książki i piżamę i ucieka do Aśki. Ona rozumie i jej rodzice też...
Za każdym razem robią kakao lub herbatę, przynoszą pudełko czekoladek, a mama Asi głaszcze Jankę po głowie. A potem mówią, że dziewczyny mają iść spać, bo nie urosną a matura za pasem i czas skrzydła rozwijać, a bez zdrowego snu – one też nie urosną.

Te małe czułości - zwykłości pomagają Jance wrócić do równowagi. Pokazują, że dobry, normalny świat i dobrzy ludzie istnieją... Wie, że zrobi wszystko, by mieć swój dobry, normalny wymarzony dom...
Taki spokojny. Ze stołem pełnym śmiechu przy kolacji.
Metodycznie robi plany, maleńkie, potem większe, by sięgnąć tych z kategorii: "marzenia".

Kacper marzy, by znów czuć się pełnosprawnym.

Kiedyś jeździł, jak wariat, ścigał się z wiatrem po górach. Niestety, chwila nieuwagi, konar leżący pod liśćmi i już... Koniec dalszych rowerowych szaleństw. Koniec wszystkiego, jak myślał. Od 8 miesięcy porusza się na wózku.

Z początkowych złych rokowań z czasem okazało się, że jest szansa, by wróciła normalność. Kacper nie marzy dziś o niczym innym. Kiedyś, w dawnym życiu marzył, by wystartować w Zawodach Enduro, choćby w klasie Hobby. Liczył jednak, że z czasem zdobędzie licencję zawodnika sportów motocyklowych. To było w zasięgu ręki. Miał przecież przed sobą całe życie. Chciał też kupić sobie odjechany ścigacz, wystartować w runmageddonie... Chciał na rowerze objechać Europę.

Dziś, marzy, by znów chodzić.

Rokowania są dobre. Zaraz po wypadku Kacper zamknął się w sobie, nie chciał z nikim rozmawiać, nie chciał nawet słyszeć o rehabilitacji bez stuprocentowej pewności, że wróci ona mu dawną sprawność. Po wielu godzinach rozmów z bliskimi i psychologiem, z czasem zaczął się przełamywać. Zdarzało mu się nawet zahaczyć wzrokiem o zwiędłe nogi.
Wreszcie zdecydował, że chce powalczyć. Że chce spróbować. Marzenia się spełniają, czemu nie spróbować im pomóc?

Kuba marzy, by znów być jak inni. Po prostu.

W wolnych chwilach znów chodzić na siłkę i od czasu do czasu na męskie górskie wypady z wypróbowanymi kumplami. Nawet kiedy chorował nie czuł się takim wybrakiem jak teraz. Dobra, stomia uratowała mu życie, ale, co to za życie?
To, jak jest teraz, zmienia wszystko.

Co to zmienia nie potrafi pojąć Ada. Jego żona i wierny przyjaciel od wielu lat. Dla niej Kuba to Kuba, wspaniały, dowcipny, seksowny facet. Żywy facet. Jakie ma znaczenie, że ze stomią? Ada szuka pomocy gdzie się da. Dobra, na razie robi to trochę za plecami Kuby. Wykoncypowała, że ten jej uparciuch sam od siebie zdania nie zmieni. Trzeba mu wgrać do głowy nowe, bardziej optymistyczne, dane.

W sieci szukała sposobu, od czego zacząć. Trafiła na stronę dla stomików, stamtąd do psychologa, który powiedział, że najważniejsze jest wsparcie i akceptacja bliskich. Nie można się załamać i dać "przerobić" Kubie. Ada musi obstawać przy swoim i powtarzać mu to do znudzenia fakty.

A fakty są takie, że stomia to dar. To życie. To normalność. Od tego się zaczyna. Potem łatwiej będzie wrócić do tematu terapii dla samego Kuby. Co ciekawe, Kuba nie był tym źle rokującym pacjentem. Wręcz przeciwnie. Po wyłonieniu stomii wrócił całkowicie do zdrowia. Fizycznie.
Przybrał na wadze i znów zaczął biegać. Sam. Znów zaczął też chodzić do pracy ale unikał kolegów. W góry także wybierał się bez towarzystwa. Wyglądał jak zwykły, zdrowy, facet, któremu nic nie brakuje. O tym, że nie ma jelita świadczył tylko niewielki woreczek pod ubraniem. Nikt postronny o nim nie wiedział. Wiedział jednak Kuba, i to był problem. Ponieważ on widział w tym problem.

Mimo fizycznych mocy, psychicznie zaczynał odpływać. Coraz bardziej i coraz dalej od brzegu. I od Ady. Czuł, że jego życie z impetem pędzi na ścianę a on nie potrafi zahamować.

"- Weź się w garść" - mówiła najbliższa przyjaciółka obojga,
- "Chłopaki nie płaczą" - dodawał ociec. I Kuba nie płakał. Jakżeby mógł, skoro chłopaki nie płaczą i jego ojciec nigdy by tego nie zrobił?

Ada nie ustawała w swych wysiłkach. Ich marzenia się zsynchronizowały. Obojgu chodziło o to, by było normalnie. Tylko każde z nich widziało to inaczej...

Kuba uległ w końcu namowom żony, choć nie wierzył zbytnio w powodzenie całej tej wielkiej akcji, nie chciał, by Ada była smutna. Poza tym, gdzieś z tyłu głowy tliło się jeszcze to marzenie o normalności. Depresja nie zdołała go totalnie zamazać...

Marzenia. Dla jednych są czymś absolutnie nierealnym, czymś przechowywanym w głowie w formie snu, który nigdy nie będzie miał kontynuacji w rzeczywistości. inni być może traktują je jak ostrogę, która pomaga nabrać rozpędu. Pozostali, jak - cel, który nie jest tak ważny, jak droga do niego.

Marzenia są dobre. Dzięki nim rodzą się plany, a one pomagają przetrwać duże burze w sercu i w głowie.

Bez względu na to, czym w ogóle są. Niech są. Nie zamykajmy ich w "klatkach niemożliwego". Pozwólmy im kiełkować, ewentualnie modyfikujemy je i przerabiamy. Majstrujemy przy nich, dzielimy je na dwie i więcej osób. Pozwalajmy im się rozwijać. Nie wiadomo, kiedy będzie odwrotnie i to one zaczną rozwijać nas. Może przypomnimy sobie o nich w chwili największego szczęścia, a może - najgłębszej rozpaczy.

Marzenia są dobre. Przywracają barwy myślom, urealniają niemożliwe, mimowolnie zmuszają do myśli kreatywnej i do podjęcia walki. I to czasami w najmniej oczekiwanym momencie i w najmniej oczekiwany sposób.

Janka zdała maturę, skończyła medycynę i dziś robi to, o czym marzyła. Jest psychologiem i pracuje z dziećmi takimi jak ona, często powtarza im, że sen to zdrowie i że jak nie będą spać, to nie urosną im "skrzydła możliwości". Uśmiecha się przy tym pod nosem. Z Aśką nadal się spotykają. Z resztą, jej przyjaciółka będzie też druhną na jej ślubie. Paweł to miłość jej życia. Tylko dzięki niemu wróciła do kontaktu z ojcem. Nie jest łatwo, bo ten temat nadal boli, ale dziś już zupełnie inaczej.

Kacper mimo całkowitego powrotu do sprawności, nigdy nie wrócił do wyczynowego jeżdżenia na rowerze. Odkrył nową pasję. Chodzi po górach, Zawodowo. Pracuje z ludźmi i lubi to bardzo.

Kuba poszedł na terapię. Dokładnie pamięta moment, gdy po jednej z rozmów z psychologiem coś w nim pękło i znów zapragnął żyć. Rozpaczliwie. Minęło wiele miesięcy od tego momentu. Nie potrzebuje już terapii, ale wiedząc, jak trudno było wrócić do brzegu, dba, na ile jest to możliwe, by na tę ścieżkę znów nie wkroczyć.
Spodziewają się z Adą dziecka, robią plany. Ich marzenia kolejny raz są synchroniczne.

Marzymy o rzeczach wielkich: o zwiedzeniu Chińskiego Muru, zobaczeniu Taj Mahal o świecie - przy pierwszych promieniach słońca i zaręczynach na Bali.

Marzymy o rzeczach małych: o zdrowym, nieprzerwanym 8-godzinnym śnie, kubku gorącej herbaty, gotowym, domowym, ciepłym obiedzie po długim dniu w pracy i słowach : "– kochanie, tęskniłam" i o
zwykłym spacerze z psem.

Marzymy też o rzeczach ważnych. O zdrowiu, spokoju, jasnej głowie, pełnej światła i dobrych myśli. Dla siebie i swych najbliższych.

Nie rezygnujmy z marzeń. Nie zawsze są nierealne. Z reguły, przy odrobinie pomocy, niektóre z nich całkiem dobrze dają się spełniać.

Dzień dobry, dobrzy Ludzie :)

Napisz komentarz
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Napisz odpowiedź
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na