Ogólnopolska Kampania Społeczna
"STOMAlife. Odkryj Stomię"

Aleksandra Czaja, mama 8-miesięcznej Zosi

STOMAlife_Zosia_webO tym, że Zosia będzie miała stomię dowiedzieliśmy się dopiero w ósmej dobie jej życia. Dla mnie, jako matki, było to ogromne przeżycie. Można wręcz rzec – traumatyczne.

Powodem wyłonienia stomii był zwężony odbyt. Na początku nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy, wyszliśmy ze szpitala ze świadomością, że Zosia jest całkowicie zdrowa. Miałam przeczucie, że coś jest nie tak, ale nie wiedziałam co. Zosia nie wypróżniała się, była niespokojna, cały czas żyliśmy w nerwach. Odwiedziliśmy kilku specjalistów, położną i nikt nie był w stanie nam pomóc. Dopiero podczas wizyty w szpitalu w Słupsku pielęgniarka spostrzegła, że z budową odbytu jest coś nie tak. Wtedy wszystko ruszyło i sprawy potoczyły się bardzo szybko.

Czas nas gonił, dlatego Zosia została przewieziona karetką do szpitala w Gdańsku. Kiedy lekarz powiedział mi, że będzie miała stomię, byłam w ogromnym szoku i trudno było mi zebrać myśli, aby to wszystko zrozumieć. Córka była taka malutka.

Stomia – ratuje życie

Pamiętam, że kiedy spojrzałam na córkę po operacji, od razu zauważyłam  pozytywną zmianę. Kiedy została wywieziona z sali operacyjnej – była zupełnie odmieniona. Do tego momentu na jej twarzy widziałam ogromny ból i cierpienie. Nawet anestezjolog przyznał, że nasze dziecko ma dużo energii.

W przypadku Zosi stomia została wyłoniona czasowo, nie wiemy kiedy nastąpi jej zamknięcie. Myślę jednak, że to doświadczenie scaliło naszą rodzinę. Jesteśmy świadomi konsekwencji po operacji, ale wiemy, że stomia uratowała życie naszej córeczki. Inaczej by jej z nami nie było.

Patrząc z perspektywy czasu, zabrakło nam fachowego wsparcia czy informacji. Na szczęście bardzo pomagała nam rodzina. Może gdybyśmy wiedzieli, że  istnieje kampania „STOMAlife. Odkryj stomię” byłoby nam łatwiej przetrwać te pierwsze chwile.

pBQ8V9654_z_logoPierwszych informacji na temat stomii udzielono nam w szpitalu. Wcześniej mieliśmy w rodzinie przypadek stomii, wprawdzie u osoby starszej, ale wiedzieliśmy jak się z nią funkcjonuje. Na początku byliśmy tym przerażeni, myśleliśmy, że nie podołamy. W szpitalu w Gdańsku  pielęgniarki oraz lekarze mówili nam: „Spokojnie, dacie sobie radę, trzeba się do tego przyzwyczaić”. Największym problemem w naszym przypadku było to, że stomia miała charakter dwulufowy i mieliśmy problem z wycinaniem otworów w sprzęcie stomijnym.

Zosia jest uśmiechniętą, radosną i żywiołową dziewczynką, do tego stopnia, że nie możemy mieć w domu żadnych obrusów czy dekoracji – mała  wszystkiego chce dotknąć czy pociągnąć. Pomimo, że na razie jeszcze nie chodzi w chodziku, bo obija się o wszystkie meble i ściany, nie może wysiedzieć w jednym miejscu. Jeżeli chodzi o odżywianie się, staraliśmy się za szybko nie wprowadzać do diety dziecka nowych produktów. Zrezygnowaliśmy ze słodkości i ciężkostrawnych potraw. Jest to jednak normalne – dieta zdrowego 10 miesięcznego dziecka, też nie jest wyjątkowo urozmaicona. Zosia zachowuje się jak każde dziecko, różni się tylko tym, że ma woreczek. My się już do niego przyzwyczailiśmy i zaakceptowaliśmy go.

To nie jest nic wstydliwego

Wiele osób postrzega stomię jako coś wstydliwego. Niesłusznie. To nic złego, a może przytrafić się każdemu. Myślę, że warto o tym rozmawiać i uświadamiać otoczenie. Szczególnie w miejscowości gdzie mieszkamy – koło Słupska – dzieci ze stomią jest bardzo mało. Nie mieliśmy możliwości porozmawiać z kimś, kto przeżył to samo co my.

Bardzo dobrze, że ruszają takie inicjatywy, jak sesja zdjęciowa dzieci ze stomią. Fantastyczne było to, że mogliśmy poznać rodziców dzieci, które też mają stomię. Nasza córka na zdjęciach wystąpiła w stroju baletnicy i myślę, że jeżeli kiedyś je zobaczy, będzie zadowolona.

Chciałabym, żeby te zdjęcia dodały otuchy także innym rodzicom dzieci, które mają lub będą miały wyłonioną stomię. Będziemy zadowoleni jeżeli pomożemy chociaż jednej rodzinie, która została zaskoczona taką sytuacją. Pragnę, aby zobaczyli, że ze stomią da się normalnie funkcjonować. Nasze dzieci uśmiechają się, biegają i tak jak każdy inny mogą wziąć udział w takiej sesji. Nie wolno się załamywać, ani zniechęcać. To oczywiste, że na początku jest strach i załamanie, jednak z przeciwnościami losu trzeba walczyć – wreszcie człowiek jest w stanie im sprostać. Gdybym na początku sama obejrzała film czy ulotkę z wypowiedziami innych rodziców na temat stomii, z pewnością byłoby mi łatwiej. Właśnie dlatego zdecydowałam się na udział w sesji.